Kanał Rss
Content
Codzienna magia
10 maja 2019

MarekWdowczykWywiad z właścicielem sklepu ezoterycznego i bioenergoterapeutą Markiem Wdowczykiem

Redaktor: Skąd wziął się pomysł na otworzenie sklepu o takiej tematyce?

Marek Wdowczyk: Od dziecka postrzegałem świat inaczej niż moi rówieśnicy. Odczuwałem energię otaczającej mnie przyrody i ludzi. Zacząłem interesować się energią, religiami, szamanizmem, szukałem wspólnego mianownika. Zacząłem zajmować się bioenergoterapią, Organizowałem warsztaty rozwoju duchowego i osobowości. Było to w epoce, kiedy trudno było zdobyć książki na ten temat, a internet dopiero raczkował. Osoby przyjeżdżające na warsztaty często zadawały pytania gdzie można kupić książkę, czy płytę. Prawdziwe kadzidełka z naturalnych ziół były nie do zdobycia. Gdy otworzyłem nowy, większy gabinet bioenergoterapii, wraz z nim powstał mały sklepik z przedmiotami, które sam chętnie bym kupował. Powstał sklepik przy gabinecie, teraz jest gabinet przy sklepie. Sklep rozrósł się w sposób naturalny. Zaopatrzenie odpowiada na potrzeby naszych klientów i stale poszerzamy asortyment. Tylko ściany nie są z gumy niestety.

 Kto najczęściej korzysta z Pana  usług?

Z moich usług jako bioenergoterapeuty korzysta każdy kto do mnie trafi. Nigdzie się nie ogłaszam, moja strona internetowa nie działa od kilku lat. Planuję ją reanimować w przyszłym roku. Przychodzą do mnie ludzie z rożnymi dolegliwościami fizycznymi, jak też osoby zdrowe, które chcą popracować nad swoją energią. Niektórzy przychodzą po prostu się zrelaksować i odpocząć w dobrej energii.

 Co jest najchętniej kupowane w Pana sklepie?

Na to nie ma jednej odpowiedzi. Mamy rożne grupy klientów. Na pewno prawdziwe, naturalne kadzidła. Świece z naturalnego wosku pszczelego ręcznie robione -świetnie harmonizują i poprawiają energię w naszych domach. Mamy też stałych klientów, którzy przyjeżdżają po kamienie i minerały. Wśród kolekcjonerów są nawet dzieci. Szczególnie u kobiet powodzenie mają bransoletki z kamieni naturalnych. Męskie bransoletki też oczywiście mamy. Nie może u nas zabraknąć klasycznych pozycji z ezoteryki takich jak książki, karty Tarota czy Runy. Mamy tez sprzęt radiestezyjny, czyli wahadełka i różdżki. Każdy znajdzie na pewno coś ciekawego.

Jak zacząć swoją przygodę z ezoteryką?

To trudne pytanie. Każdy ma swoją ścieżkę. Na pewno nie należy wywracać swojego światopoglądu z dnia na dzień. Teraz w okresie zdobywania wiedzy w internecie szczególnie należy uważać na ludzi, którzy obiecują różne ścieżki duchowe. Zawsze mówiłem że im ktoś bardziej się tytułuje Mistrzem tym bardziej należy uważać.  Do wszystkiego należy podchodzić z dystansem. Można zacząć od dobrej książki, lub artykułu w sieci. Może ktoś, kogo poznaliśmy nas poprowadzi w tej przygodzie. Najważniejsze to być uważnym i nie oceniać, co w praktyce okazuje się bardzo trudne.

 Czy jest to w pełni bezpieczne?

Nie. Nic nie jest w pełni bezpieczne. Jak to w życiu bywa, nawet jedząc jabłko, można się udławić. Ezoteryka to praca z energiami. Pracujemy ze swoją energią, staramy się pracować z otaczającą nas energią w domu i w pracy. Czasami ktoś się zapędzi i chce, aby świat wyglądał tak, jak ON sobie właśnie wymyślił. To pułapka. Czasami ezoteryka staje się też mechanizmem ucieczkowym. Nie radzimy sobie w życiu? W ezoteryce można znaleźć wytłumaczenie każdej naszej porażki. Ludzie czasami zamiast podjąć prace ze sobą, uwolnić się od mechanizmów naszej podświadomości, wolą utknąć w jakichś procesach, które ich tylko spowalniają. A sklep… Są też specyficzne przedmioty, które ułatwiają kontakty z niezbyt bezpiecznymi energiami, tych przedmiotów nie sprowadzamy i nie sprzedajemy.

 Czy pamięta Pan  jakąś rozmowę z klientem? Dlaczego zapadła Panu w pamięć?

Tak na prawdę to trudno spotkać mnie w sklepie. Siedzę na zapleczu i pracuję. Czasami słyszę, jak klienci cieszą się, że udało im się coś poprawić w swoim życiu. Poprawiła się atmosfera w pracy czy domu. Ktoś kto szukał pracy, znalazł i to dobrą. Każda historia jest inna. Każdy inną ścieżką do nas trafił. A z tych zabawniejszych – klient zapytał, czy mamy różdżki takie jak w filmie z Harrym Potterem. W odpowiedzi usłyszał pytanie – a Hogward Pan skończył? Licencję Pan ma?

 Jak długo zajmuje się Pan ezoteryką i bioenergoterapią?

Nie ma chyba daty którą uznałbym za taki początek. Zaczynałem od pomocy osobom z rodziny, później ich znajomym, następnie znajomym znajomych i tak pocztą pantoflową zataczało to coraz szersze kręgi. Zawodowo bioenergoterapią zajmuję się od 2000 roku, to był moment, gdy musiałem podjąć decyzję, czy chcę całkowicie poświęcić się pasji. Jestem zrzeszony w Polskim Stowarzyszeniu Bioterapeutów „Biopol”, gdzie można sprawdzić i potwierdzić wiarygodność bioterapeuty do którego zamierzamy się udać. Tak samo z ezoteryką. Te dwie dziedziny pasjonowały mnie równocześnie. Sklep istnieje od 2008 roku.

 Czy myślał Pan o otworzeniu punktów w innych miastach?

Mamy sklep stacjonarny i internetowy, nawet klienci z dalszych dzielnic Warszawy zamawiają z dostawą kurierem lub do paczkomatu. Nie wiem czy na chwile obecną miało by sens otwierać kolejny sklep stacjonarny. Ale nigdy nie mówię nie.

 Co najbardziej lubi Pan w swojej pracy?

Najbardziej lubię kontakt z ludźmi. Cieszy mnie gdy do ich życia uda się wprowadzić trochę pozytywnej energii i gdy ich życie staje się lepsze.